Twój IP:  54.160.19.155
Dzisiaj jest
Niedziela
9 sierpnia 2020
222 dzień roku

Kryminalia


Jak kształtowało się zadłużenie Polski w latach 1990 - 2012. Czy możliwości spłaty długu maleją?
Czytaj


Nastolatkowie bez prawa jazdy uciekali przed policją. Jaka ich spotka kara?
Czytaj


Aktualizacja: 2018-12-03
Szybcy, wściekli i bardzo młodzi.
KRYMINALIA
Nastolatki poszaleli autem rodziców. Jaka powinna być kara, a jaka będzie?

28 listopada 2016 r.
   Wszystkie media obiegła dzisiaj informacja o pościgu Policji za samochodem osobowym, którego kierowca nie zatrzymał się do kontroli. Policjanci podjęli próbę zatrzymania pojazdu po uzyskaniu informacji od mieszkańców, że po ulicach porusza się samochód, którego kierowca sprawia wrażenie nietrzeźwego. W trakcie pościgu, w którym udział brało kilka wozów policyjnych, stworzono blokadę, którą uciekający kierowca ominął. Podczas dalszej ucieczki próbował zepchnąć z drogi zrównujący się z nim radiowóz. W związku z agresywnym zachowaniem uciekającego policjanci użyli broni. Niefortunnie postrzelony został pasażer ściganego samochodu. W tej sytuacji uciekający zatrzymał pojazd. Kierowcą okazał się szesnastoletni chłopak, a rannym w brzuch pasażerem jego czternastoletni kolega. Poza nimi w samochodzie znajdowało się jeszcze trzech szesnastoletnich kolegów.
   Takie sytuacje zdarzały się i zdarzać się będą. Fantazja ułańska młodych podkręcona dodatkowo alkoholem, a być może i „dopalaczami” ogranicza poczucie odpowiedzialności, a rozkręca głupotę. Niekiedy takie osoby posuwają się wyłącznie do zabawy, podczas której bawią się samochodem, niekiedy w szaleństwie nie są w stanie podporządkować się władzy. Dobrze przynajmniej, że wyhamowali, gdy zraniony został ich kolega – choć wcześniej oddane strzały ostrzegawcze nie zrobiły na nich wrażenia. Bywają tacy ludzie. Istotne jest jednak pytanie – i co dalej? To że podprowadzili samochód rodzicom i poszaleli po mieście to jeden problem, a drugi to ten, że nie podporządkowali się poleceniom Policji, a ponadto próbowali zepchnąć ścigający ich radiowóz z drogi. Co z takimi zrobić? Co spróbuje z nimi zrobić prokuratura? A do czego dopuści sąd?
   Zapewne będzie to tak, że prokuratura zażąda 3 lat dla kierowcy, sąd zasądzi półtora w zawiasach i grzywnę. W konsekwencji karę poniosą tylko rodzice, którzy grzywnę zapłacą, a młodzi dalej będą mieli wszystko gdzieś. Z drugiej strony, jeśli tych młodych za – w gruncie rzeczy duperele – wsadzi się do więzienia (czy poprawczaka), to wyjdą stamtąd jako rzeczywiście zdemoralizowani ludzie. Marzy mi się prosty sposób, który kiedyś rozwiązywał takie problemy. W dawnych czasach takich matołów okładano batem po gołym tyłku na rynku wobec ich sąsiadów i znajomych. Trochę bólu, dużo wstydu. Po takiej karze młody człowiek pamiętał do końca życia, jakich błędów nie należy popełniać. I nie stawał się dla swoich rówieśników bohaterem. A poprawczak…
    Zobaczymy co postanowi nasz wymiar sprawiedliwości.

Aktualizacja: 2018-12-03
Policjant brał udział w brutalnym napadzie na kantor.
KRYMINALIA
Policjant, który napadł na kantor. Ciąg dalszy - Skrucha?

30 sierpnia 2012 r.
   22 sierpnia 2012 roku w miejscowości Dobrodzień na miejscowy kantor napadło trzech mężczyzn. Jeden z nich - Jarosław P. pozostał przed kantorem w celu zabezpieczenia terenu, a dwóch pozostałych w maskach weszło do środka. Wewnątrz sterroryzowali kasjerkę bronią palną, bijąc ją brutalnie, łamiąc przy tym kości jej twarzy. Po zrabowaniu kilku tysięcy złotych przestępcy podjęli ucieczkę na motocyklu. Widząc interweniującego policjanta mierzyli do niego z broni. Zaalarmowany policjant oddał strzały ostrzegawcze, a następnie kilka strzałów w kierunku uciekających na motorze mężczyzn, Jeden z pocisków trafił czterdziestoletniego bandytę w pośladek. Rozpoczął się pościg. Bandyci uciekali motocyklem bocznymi drogami w kierunku Lublińca. Dogonił ich na motocyklu jeden z biorących udział w pościgu funkcjonariuszy z Lublińca. Na łuku drogi uciekający rozbili się w rowie. Obaj bandyci zostali przewiezieni do szpitala.
   Okazało się, 40-letni napastnik to policjant z garnizonu w Tarnowskich Górach, mieszkaniec gminy Boronów, pracownik komisariatu w Kaletach. Pozostali kompani to 22 letni Maciej T. i wspomniany wcześniej, uchwycony przez policję kilka dni później Jarosław P.
   Złapany policjant za kilka dni miał przejść na policyjna emeryturę. Aż strach pomyśleć, co ten człowiek mógł wyczyniać wcześniej, w czasie pełnienia swojej służby. Całej trójce postawione zostały zarzuty rozboju z użyciem broni palnej, za co grozi kara pozbawienia wolności od kilku miesięcy do 15 lat.
    Zobaczmy jaką karę otrzyma policjant. Czy potraktowany zostanie łagodniej, czy ostrzej jako funkcjonariusz służby publicznej.

3 października 2012 roku
   Okazuje się, że 40 letni policjant, który wspólnie z kompanami dokonał napadu na kantor od 3 września jest już na mundurowej emeryturze, a więc w zaledwie dziesięć dni po dokonaniu napadu otrzymał świadczenie emerytalne!. Prawo nie dopuszcza innej możliwości, nawet w takiej sytuacji. Również nie ma możliwości wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, gdyż formalnie Piotr S. nie jest już pracownikiem Policji lecz policyjnym emerytem. Raport, który uprawnia do przejścia na emeryturę złożył jeszcze przed dokonaniem napadu. Śledczy będą próbowali jednak tak poprowadzić sprawę, by policjant stracił uprawnienia do emerytury mundurowej. Podstawą do odebrania mu emerytury ma być zapis w ustawie, który pozwala na taką sankcję gdy osoba zostanie prawomocnie skazana za czyn popełniony w związku ze służbą by odnieść korzyść osobistą oraz w wyroku za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Są to jedyne przesłanki, wg niektórych nieadekwatne do tego przypadku, więc odebranie przestępcy emerytury może mimo wszystko nie być możliwe. Ustawa nie daje więc wiele możliwości i nawet zarzut morderstwa nie uprawnia do odebrania emerytury. Wygląda więc na to, że policjant-bandyta będzie pobierał te same świadczenia co jego uczciwi koledzy.
   Należy nadmienić, że Nowelizacja ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym przeprowadzona w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości zezwala na odebranie prawa do emerytury właśnie w przypadku wyroków za przestępstwa korupcyjne oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Rząd uzasadniał wtedy zmiany tym, że policjanci, agenci i żołnierze pełnią służbę, a nie pracują, i obowiązują ich wyższe standardy niż cywili, którym w żadnym przypadku nie grozi odebranie emerytury. [Dziennik Gazeta Prawna].
   Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Opolu, której rzecznikiem jest p. Lidia Sieradzka. I co dalej?

30 października 2013 roku
   Okazuje się to tragiczna historia, szczególnie dla tegoż policjanta. Prokuratura przygotowała dla wszystkich trzech mężczyzn oskarżenia i skierowała do sądu. Grozi im do 12 lat więzienia. A były policjant w rozmowie z redaktorem faktów, wyraża skruchę i kaja się.[Link do artykułu].
   Żali się, iż dał się namówić szwagrowi na ten skok, bo miał problemy ze spłacaniem kredytu na dom. 1100 zł miesięcznie to jest ciężki orzech do zgryzienia. Poza tym ma problemy zdrowotne, bo postrzał jaki otrzymał w pośladek uszkodził kość udową, a w wypadku, który później nastąpił złamał drugą nogę. Biedak, do dzisiaj chodzi o kulach. Oczywiście również szczerze współczuje pracownicy kantoru, której obili z kolegami twarz i bardzo chciałby ją przeprosić.
   No popatrz! Biedaczysko. Niewiele brakuje, bym zaczął go żałować. Takie nieszczęście. Tylko tak się zastanawiam... Ciekawe, czy gdyby udało mu się uciec z tymi 44 ukradzionymi tysiącami złotych, to czy też wykazywałby taką skruchę. Śmiem wątpić, dlatego mi go nie żal.

Aktualizacja: 2018-12-03
Prokuratura znowu coś bada - tym razem bada Empatię!
SPOŁECZEŃSTWO

26 maja 2015 roku
   Chodzi o system informatyczny Empatia. A ściślej o podejrzenie zmowy w sprawie przetargu na ten system zorganizowanym dla Ministerstwa Pracy. System miałby ułatwić ludziom w trudnej sytuacji kontakt z naszym Państwem, by uzyskać od niego pomoc. Sama idea pachnie "zmową", bo jest dość idiotyczna. A jak doda sie do tego informację, że system kosztował 49 milionów złotych, to już wiadomo, że cała idea powstała tylko po to, by wydoić nieco pieniędzy z państwowej kasy.
   Nawet nie pokuszę się o to, by wyobrazić sobie, w jaki sposób taki system miałby ułatwiać ludziom odnalezienie pomocy państwowej. choć jeśli brać go na poważnie, oznacza to tyle, że potrzebujący Polacy, fizycznie niezbyt mile widziani są w urzędach, a jak przychodzą to pewnie tylko po to by dostać adres internetowy tegoż systemu. Dobra, żarty na bok. Przetarg na wykonanie systemu wygrała firma Signity, która wykonywała już w 2007 roku prace dla Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej za 100 milionów. Zapewne będzie to następna sprawa prokuratorska, o której słuch zaginie, a w najgorszym wypadku zostanie umorzona.
   Warto tutaj wspomnieć, że sprawą Empatii zajmowano się już rok temu. W marcu 2014 roku PIS i SLD zapowiadały złożenie do NIK i prokuratury wniosku o zbadanie sprawy, zarzucając rządzącym niegospodarność. Posłowie tych partii podnosili bezsens tworzenia portalu dla bezdomnych, którzy raczej słaby mają dostęp do urządzeń elektronicznych. Jednak najbardziej zbulwersował ich roczny koszt utrzymania tego systemu - dwa miliony złotych. Boże! Na jakich serwerach oni to trzymają.
   Swoją drogą, przyjrzyjcie się stronie Empatii Empatia - link. Jak bezdomny ma się w tym połapać! Jak zwykle, żeby nie było, że kasa poszła na marne, chowa się ją w natłoku bezsensownej, powtarzanej na wielu urzędowych stronach treści.

22 stycznia 2016 roku
   Tymczasem cisza. Pół roku mija, i ani widu ani słychu.
   
   
   

Aktualizacja: 2018-12-03
Pijany Prokurator spowodował wypadek.
KRYMINALIA
Pijany prokurator wioząc pijanego kolegę prokuratora spowadował wypadek. I co z tego?

22 kwietnia 2014 roku
    Takie rzeczy mogą się zdarzyć każdemu człowiekowi, choć nie powinny. Ale jeżeli dotyczą funkcjonariusza publicznego, w dodatku reprezentanta wymiaru sprawiedliwości, to w myśl zasady "od ważniejszych wymagamy więcej" takie sytuacje nie mogą się zdarzać. A jeśli już się zdarzyły - to kara powinna być z tych wysokich, a nie ulgowych.
Ale o co chodzi?
    No, chodzi o stałą akcję "odtrzeźwiania" pijanych kierowców. W Święta Wielkiej Nocy. W ramach tej akcji wpadli dwaj pijani prokuratorzy z Prokuratury w Kielcach. Jeden był kierowcą, a drugi pasażerem. Wnikliwe badania wykonane na prokuratorze-kierowcy wykazały 0,7 promila - jak podały media. Jeśli chodzi o prokuratora-pasażera - media nie podały zawartości alkoholu we krwi, ale podały, że nie mógł się podnieść z pozycji wpółsiedzącej więc pewnie maiał więcej - biorąc pod uwagę fakt, że prokurator-kierowca aktywnie uciekał biegiem z miejsca wypadku jaki spowodował.
    Dla własnej pamięci, ale i szanownych czytelników zamieszczam informację, że proces szanownego prokuratora-kierowcy, toczył się będzie przed sądem okręgowym w Starchowicach. A to tylko po to, byśmy wspólnie obserwowali, jak to się takie sytuacje kończą "jak zwykle" w Polsce. Czyli - minie trochę czasu, się sprawa uśpi. Będzie dobrze Panie Prokuratorze.

22 kwietnia 2014 roku
    A jednak nie, nie do końca dobrze. Sąd ukarał prokuratora grzywną i na rok odebrał mu prawo jazdy. Niezbyt ta kara surowa, bo zwykły człowiek straciłby prawo jazdy bezterminowo, z możliwością ubiegania się o nowe w trybie egzaminacyjnym. Ale, lepsze to niż nic.


Aktualizacja: 2018-12-03
Brak profesjonalizmu prokuratora podczas przesłuchań Prezesa firmy Amber Gold.
SPOŁECZEŃSTWO

15 września 2012 roku
   Dokumenty sądowe wskazują, że postępując niezgodnie z procedurami, prokurator kryła Marcina P., prezesa Amber Gold. Po przeprowadzniu przesłchań Marcina P. nie zweryfikowała jego zeznań lecz 18 sierpnia 2010 roku umorzyła sprawę. Duża część zeznań składanych przez Marcina P. była niezgodna z materiałem zgromadzonym w sprawie. Nieścisłości dotyczyły między innymi zabezpieczonej dokumentacji finansowej. Dokumenty księgowe nie zgadzały się z zakresem faktycznie prowadzonych lokat. Nie było również dokumentów, które potwierdzałyby zapewnienia Marcina P., że firma przynosi dochody.
   We wrześniu 2012 roku sprawą zajmuje się Sędzia Andrzej Wojtaszko z Sądu Rejonowego Gdańsk Południe. Sprawą Pani prokurator Barbary Kijanko zajmują się śledczy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Tymczasem, jak podaje Wprost Pani prokurator przebywa na zwolnieniu lekarskim.
   Jednakże, zgodnie z tym co podaje dziennik Fakt prokuratorzy są zdeterminowani,by pozbawić Barbarę Kijanko prokuratorskiego immunitetu. Wszyscy oczywiście mamy nadzieję, że nie jest to lanie wody pod publiczkę czy też słomiany zapał i chciejstwo oburzonych, który wraz z upływem czasu opadnie jak ciśnienie w nieszczelnym, dmuchanym materacu. Sam prokurator generalny Andrzej Seremet ostro skrytykował działania jakie podejmowała, lub raczej jakich nie podejmowała prokurator z Gdańska Wrzeszcza.
- W sposób opieszały prokurator próbował wyegzekwować wykonanie opinii przez biegłego rewidenta. Bezzasadnie, z naruszeniem procedury karnej, prokurator wydał decyzję o zawieszeniu tego postępowania. Nie wykorzystał procesowo informacji o niezłożeniu przez spółkę sprawozdania finansowego za lata 2010 i 2011, co mogło naruszać Ustawę o rachunkowości - podkreślił Seremet. [Gazeta Trójmiasto].
Czekamy na ciąg dalszy.

26 września 2013 roku
   Minął rok od ostatniego wpisu w wątku. Trzeba jednak powiedzieć, że sprawa Amber Gold i działań prokuratury, a raczej kolejnych umorzeń różnych wątków w tej sprawie przez różne prokuratury rozwija się w szalonym tempie. Zdaje się jednak, że wszystko w myśl zasady – robimy dużo szumu, a na koniec umarzamy, zamykamy i zapominamy.
   Oto kolejna sprawa w tym wątku: W październiku 2012 roku Prokuratura Okręgowa w Gdańsku z zawiadomienia ministra finansów rozpoczęła śledztwo w sprawie postępowania urzędów skarbowych wobec spółki Amber Gold, które nie dalej jak miesiąc temu umorzyła. Wpisuje się to w zasadę określoną w poprzednim akapicie? Oczywiście do opinii publicznej dochodzą informacje, że decyzja prokuratury jest nieprawomocna, i że resort finansów może się od niej odwołać. No to będziemy zaskoczeni, jeżeli się odwoła. Zaskoczenie zaskoczeniem, A nadzieję można mieć.
   Ciekawe jest wyjaśnienie prokuratury, która w ogólnych słowach wskazuje, że kontrole ministerstwa finansów wykazały szereg nieprawidłowości w I i III Urzędzie Skarbowym w Gdańsku, które dotyczą działań w stosunku do spółek Amber Gold, jednakże działanie organów podatkowych nie doprowadziło do jakiejkolwiek szkody. [szerzej wp.pl] W toku postępowania nie pozyskano jakiegokolwiek dowodu, który wskazywałby, że istnieje bezpośredni związek pomiędzy zaniedbaniami organów podatkowych wobec spółki, a działaniami samej spółki, skutkującymi utratą przez szereg osób środków ulokowanych w spółce - podkreśla rzecznik gdańskiej prokuratury. Warto pod wyżej wskazanym linkiem zapoznać się z uchybieniami Urzędu Skarbowego i dlaczego nie dziwi taka opieszałość tej instytucji wyłącznie wobec AberGold. Jakoś inni podatnicy nie mogą liczyć na 25 miesięczną opieszałość w egzekwowaniu PIT, CIT i podatków.
   Takich przykładów w tej sprawie jest bez liku, ale powróćmy do głównego bohatera tego wątku, jakim jest pani prokurator Barbara Kijanko. Jak wielu innych prokuratorów wyznaczonych do tej sprawy i jednocześnie nic nie robiących, jest na każdym etapie uniewinniana. Najwyraźniej prokurator generalny Seremet ma takie same pojęcie o swojej pracy jak Pan Rostowski o swojej. Żadne ich przewidywania i zapowiedzi się nie sprawdzają. Seremet zapowiadał rok temu surowe ukaranie spolegliwych prokuratorów. I tyle – to już wiemy, że potrafią mówić.
   Oczywiście sąd dyscyplinarny uniewinnił ją na razie nieprawomocnie, ale wiemy z doświadczenia co to oznacza. Ktoś by się musiał od tego wyroku odwołać, ale nie ma nikogo takiego na horyzoncie naszego wymiaru sprawiedliwości.
   Generalnie z wcześniejszych doniesień w sądach dyscyplinarnych miało znaleźć się 10 prokuratorów, ostatecznie znalazło się pięciu, jak na razie dwoje z nich zostało uniewinnionych. A tymczasem prokurator Seremet i Rząd zajmują się zmianami w ustawach, które pozwolą na karanie prokuratorów przed sądami powszechnymi, a nie korporacyjnymi. No i oczywiście zmianami umożliwiającymi znalezienie sposobu na parabanki i firmy pożyczkowe. Zapewne na te wszystkie zmiany będziemy czekać latka całe, tym bardziej, że wybory już za pasem, zmiany te będą wprowadzane tak samo skutecznie jak wszystko dotychczas. Czy nasz Pan Prokurator zamierza udawać, że na dzień dzisiejszy nie ma prawnych możliwości ukarania tych ludzi? A jeśli tak jest rzeczywiście to rok temu o tym nie wiedział? To, że politycy uprawiają bezproduktywny PR, to jeszcze możemy zrozumieć, ale urzędnicy państwowi powinni znać się na swojej robocie i skutecznie pracować. No cóż, czekamy na efekty pracy Prokuratora Generalnego.
14833 wizyta | kontakt@icodalej.eu | Kontakt | Współpraca |=STAT=